Dobra, dobra wiem, że miesiąc minął xD Ale to nie moja winą ^^ Chyba
Nie no, nie będę owijała w bawełnę… Zapraszam na nową notkę
Zamówienie Sasek_U !—————————————————————————–
http://www.youtube.com/watch?v=cZjoMDC4xf8 – włączyć przed czytaniem. Dziękuje :*
Itachi&Sasuke
Nocne niebo pokryte było ciemnymi chmurami, z których lał deszcz. Nie było gwiazd i księżyca, które zawsze ciekawsko podglądały w nocy. Ale zamiast nich, co chwila błyskawice oświetlały powierzchnię chmur.
Charakterystyczny dźwięk uderzającej o siebie stali, dawał pewność, że ktoś w tę pochmurną noc ze sobą walczył. Deszcz lał dając życiodajny płyn, potrzebny dla wszystkich. Chłodne krople moczyły wszystko, co było możliwe. I znów dźwięk stali, a po tym piorun i huk.
Dwóch młodych mężczyzn walczyło ze sobą. Jeden z nich walczył kataną, a drugi kunai’em. Widać było, że mężczyzna, który walczył nożem był starszy. Jego czarny płaszcz, ozdabiały czerwone chmurki, lecz gdzieniegdzie peleryna była podarta i brudna. Ubranie nie przeszkadzało mu w poruszaniu, chodź przylegało do niego, można nawet rzec, że mu to pomagało. Drugi chłopak walczący kataną miał na sobie podarta białą koszulę i granatowe spodenki, gdzie w pasie ubrania zostały podtrzymane grubym, fioletowym pasem. Jego rzeczy również przylegały do jego ciała, ale tak samo jak u wyższego chłopaka nie przeszkadzało mu to.
I znów dźwięk ocierających się o siebie ostrzy.
Ich czarne, mokre włosy przyklejone do policzków i wpadające do oczy, co chwila były “odganiane” przez właścicieli. Obaj mieli również bladą skórę, można by ich pomylić z posągami, gdyby się nie poruszali. Oczy jednego i drugiego były czarne. Dwa głębokie tunele bez końca, co chwila błyszczały pogardą, złością i dziwnym zachwytem.
Dźwięk stali i szyderczy dźwięk jednego z mężczyzn.
- Czego się śmiejesz? – Wykrzyczał niższy chłopak, gdy odskoczyli od siebie. Widać było, że długo nie pociągnie tej walki, gdyż był już na skraju wyczerpania.
- Zmarnowałeś prawię całą czakrę, ledwie stoisz na nogach. I niby ty chcesz mnie pokonać? – Zaśmiał się otwarcie.
- Przestań się szczerzyć! Pokonam cię za wszelką cenę! – Mówiąc to chwycił się za prawy nadgarstek i zaczął kumulować czakrę. Wiedział, że to będzie ostatnie uderzenie i nie chciał spudłować. Niebieska energia zaczynała przekształcać się w błyskawicę. Patrząc na to można by rzec, że chłopak “ujarzmił” piorun.
Starszy z barci zapatrzył się na swojego wroga, a jego kąciki ust, co chwila podnosiły się do góry.
Błysk pioruna, który oświetlił chmurne niebo i huk. Był to znak do ruszenia na wyższego mężczyznę. Dźwięk uderzenia o coś było słychać w promieniu dwóch kilometrów.
- Sasuke, powinieneś po ćwiczyć celność. – Ciepły oddech przy uchu chłopaka wywołał u niego dziwny dreszcz. Opadł bezwładnie na kolana i spojrzał przed siebie. Stał tam ogromny kamień z dziurą. Niedowierzanie jak i złość malowały się na przystojniej twarzy. – I widzisz kyodai, mówiłem ci, że nie masz szans. Może i zabiłeś Orochimaru, który jak widać nauczył cię czegoś, lecz ja zawsze będę twoim starszym, silnym aniki – Śmiech przy uchu. – A teraz moja zapłata….
Przeraźliwy krzyk wypełnił ciemny pokój. Usiadł gwałtownie na łóżku powodując mroczki przed oczami. Pot lał się niemiłosiernie z bladego ciała. Serce uderzało szybciej i mocniej, klatka piersiowa unosiła się gwałtownie. Ciemne włosy przyklejone do policzków, rozszerzone oczy, otwarte usta, które łapczywie łapały tlen. Nieprzytomnie ślepia spojrzały przez okno. Burza i błyski były identyczne jak wtedy. Opadł bezwładnie na łóżko, a jego oczy wypełniły się łzami. Nienawidził koszmarów, które były jego rzeczywistością. Za każdym razem wciskały się w jego umysł, pokazując obrazy i zdarzenia, o których chciał zapomnieć. Sasuke skulił się w kłębek, zakrywając się kołdrą. Przymknął powieki i zobaczył bladą twarz, podobną do niego, lecz bardziej mroczniejszą. Wzdrygał się i otworzył czarne oczy. Nie chciał widzieć go! Już nigdy, nie chciał, lecz jego prośby również nigdy nie zostaną spełnione jak i wysłuchane. Patrzył na biały sufit i próbował zapomnieć swoją klęskę. Po kilku minutach zasnął, pogrążając się znów w szarej rzeczywistości, jakimi są koszmary.
Promienie słońca zaczęły drażnić zamknięte powieki. Chłopak przewrócił się na drugi bok chcąc dalej spać, lecz nie było mu to dane, gdyż ktoś wszedł do pokoju.
- Sasuke! Wstawaj. Czas coś zjeść! – Usłyszał melodyjny głos. Leniwie otworzył oczy i usiadł na łóżku. Spojrzał na kręcącą się osobę i bezgłośnie westchnął. Był zmęczony, ponieważ w nocy, co chwila budził się ze swoich snów, które nie pozwalały mu spokojnie zasnąć. – Wyglądasz okropnie. Zjedz śniadanie, a na pewno nabierzesz sił. – Postawił przed czarnowłosym tacę z jedzeniem i wyszedł z pokoju.
- Dlaczego? – Zapytał się sam siebie brunet. Nie wiedział. Nie znał odpowiedzi. I zapewne nigdy nie będzie jej znał. Był zdziwiony, że przez te trzy dni Naruto się nim opiekuje. Nie wiedział jak on go znalazł, gdy przegrał walkę z Itachim. Nie wiedział gdzie udał się jego brat. Ale był pewien jednego. ON przyjdzie i to zapewne w najbliższym czasie. Bał się tego, bał tak samo jak wtedy, gdy spojrzał kiedyś na swoich martwych rodziców, przy których stał jego oniichan z zakrwawioną kataną. Nie chciał, nie chciał znów czuć tego bólu, który rozrywał jak i teraz rozrywa jego duszę, serce i umysł. Potrząsnął głową chcąc wyrzucić zbędne dla niego myśli. Spojrzał najedzenie i lekko się uśmiechnął.
Zjadłszy śniadanie, położył pustą tacę na szafkę nocną i położył się. Kiedy to zrobił do pokoju wszedł Naruto i uśmiechnął się do niego. Zabrał tacę i chcąc już wyjść ze sypialni zatrzymał się, gdy usłyszał niewyraźne słowa:
- Dla.. Dlaczego ja tu jestem? Dla.. Dla..czego…- Sasuke nie dokończył swoich pytań, gdyż przerwał mu blondyn, który spojrzał na niego smutno.
- Później Sasuke, dobrze? Teraz ja.. Ja.. Mam coś innego na głowie. – Uśmiechnął się. – Ty odpoczywaj i regeneruj siły. – I wyszedł z pokoju.
Czarnowłosy po chwili stał i spojrzał przez okno. Promienie słoneczne oświetlały wszystko, a roześmiani ludzie chodzili tu i tam. Wiedział, że znajduje się w domu Uzumakiego. Kiedy chciał odejść od okna, mignął mu blond czupryna? Przyjrzał się uważniej i zobaczył jak Naruto obejmuje zarumienioną, Sakurę. Widać było, po ich twarzach, że są szczęśliwi. Zdziwił się trochę, gdy różowo-włosa nieśmiało pocałowała blondyna. Myślał, że ona zawsze będzie szalała na jego punkcie i nie zwracała głowy dla Naruto. Westchnął gdyż wiedział, że tu on nie pasuje. Nie będę jak dawniej. Każdy przez te pięć lat jego nieobecność zmądrzał i wydoroślał i znalazł swoją drugą połówkę i oddanych przyjaciół. Wiedział, że nie może tu zostać.
Poszedł do krzesła, na którym były położone ubrania i jego katana. Ubrał się i pościelił łóżko. Wyjął z jakiejś szuflady kartkę i położył ją na biurko, gdzie stało pióro i czarny atrament. Zaczął kreślić coś na papierze by po chwili z zadowoloną miną przeczytać to głośno:
- Arigatou Naruto za wszystko. Nie pasuje tutaj i ty sam o tym doskonale wiesz. Nie szukaj mnie jak kiedyś. Będę szczęśliwy, kiedy ułożysz sobie życie i zapomnisz o mnie. Jeszcze raz bardzo dziękuje. Sasuke. – Położył liścik na szafce nocnej, wziął swoją katanę i wyszedł z mieszkania Uzukamiego.
Leniwie zaczął maszerować do swojej posiadłości, żeby wziąć, co potrzebne i wyemigrować z Konohy. Słyszał, co chwila obelgi rzucane w swoją stronę, lecz nie przejmował się nimi. Szedł dumnie z podniesioną głową. Kiedy doszedł do posiadłości Uchihów, otworzył drzwi kluczem, który był ukryty i wszedł do środka. Zdziwił się, gdy zobaczył porządek, a nie kurz, bród i pajęczyny. Uśmiechnął się i zamknął drzwi. Wszedł po schodach na pierwsze piętro gdzie znajdował się jego pokój. Kiedy był już w środku pomieszczenia uśmiechnął się znów. Tu również było czysto, ale Sasuke wiedział, że osoba sprzątająca nie dotykała jego rzeczy. Rozebrał się i poszedł do łazienki. Przygotował sobie kąpiel i zanurzył się w ciepłej wodzie, która rozluźniła jego wszystkie mięśnie. Rozmyślał długo o tym, co się stało i stanie. Z wyczerpania już wszystkich sił zasnął w wannie.
Obudził go hałas. Nie wiedział skąd pochodził jak i również nie wiedział ile spał. Wyszedł już z zimnej wody i opasał się ręcznikiem. Wyszedł z łazienki i od razu zauważył, że panowała ciemność. Tylko księżyc i miliony gwiazd oświetlały łóżko. Położył się na łóżku i przeciągnął się jak duży kocur, mrucząc przy tym.
- No, no Sasuke.. Może zamiast postaci ludzkiej, powinieneś być kotem. – Usłyszał głos dochodzący z fotela. Usiadł gwałtownie na łóżku i spojrzał w tamtą stronę, lecz nic nie mógł zobaczyć.
- Kim jesteś? – Zapytał spokojnie chodź w środku bał się, gdyż jeszcze nie odzyskał sił po kilkudniowej walce z Itachim. Wzdrygał się, kiedy to sobie przypomniał.
Owa postać siedząca na fotelu uśmiechnęła się i wstała kierując się do czarnowłosego.
- Odpowiadaj! Nie nauczyli cię kultury? – Chciał, żeby jego głos brzmiał zimno, lecz jakiś dziwny strach nie pozwalał na to, co spowodowało, że głos mu drżał.
- Och! Sasuke! Nieładnie tak się odzywać do swojego pana. – Postać zaśmiała się i wyłoniła z ciemności ukazując swój czarny płaszcz w czerwone chmurki i przystojną twarz.
- Mo.. Moim panem? – Zapytał głucho. Dopiero wtedy przypomniał sobie umowę zawarta z Itachim.
Dwaj mężczyźni stali naprzeciw siebie mierząc się wzrokiem. Słońce drażniło ich czarne oczy, lecz oni nie mrugnęli nawet z tego powodu.
- Jak mnie zabijesz to, co ci da? – Zapytał mężczyzna w płaszczu.
- Wypełnię swoją obietnicę. – Odpowiedział spokojnie drugi chłopak.
- Obietnicę, powiadasz? – Zaśmiał się. – To gdzie będziesz się podziewał, kiedy tą obietnicę spełnisz? Hym.. W wiosce liścia? Tam uważają cię za zdrajcę, nic nie wartego śmiecia. Nawet, Naruto zaprzestał szukać cię. – Zdziwcie malowane na twarzy Sasuke. – Chyba zapomniałeś, że ON ma własne życie… – Powiedział z kpiną. – A co będzie, jeżeli ja wygram? – Zapytał niewinnie.
- Nie wygrasz.. Zabije cię! – Odparł szybko.
- Jesteś zbyt pewny siebie Sasuke-kun. – Cmoknął wyższy chłopak. – Jeżeli ja wygram będziesz moim niewolnikiem, aż do znudzenia. – Powiedział uśmiechając się.
- Co? – Zapytał zaskoczony Sasuke.
- No, ale jak twierdzisz, że ty wygrasz, hym… To wygrasz. – Zaśmiał się. – Ale jak nie to, będzie jak ja powiedziałem. Umowa stoi? – Zapytał się z dziwnym wyrazem twarzy. Przez chwilę Sasuke zastanawiał się, ale odparł potakująco głową, że się zgadza.
- Tak twoim panem. – Podszedł do niego i pochylił się nad im. – Byłeś zbyt pewny siebie mój drogi. – Itachi owinął ucho brata ciepłym oddechem.
Sasuke zaśmiał się cicho, co spowodowało zdziwienie na twarzy drugiego mężczyzny.
- Pamiętaj, że niewolnicy się buntują i w najmniej niespodziewanym momencie mordują swoich panów. – Powiedział młodszy brat.
- Wiem o tym. A ty pamiętaj, że niewolników traktuje się jak śmieci. – Odpowiedział i przygwoździł Sasuke do łóżka. Zdziwiony ruchem mężczyzny, patrzył się tylko na niego i pozwolił mu na to, żeby Itachi usiadł mu na biodrach i przytrzymał ręką jego nadgarstki. Sasuke przestraszony czynami brata chciał się uwolnić.
- Złaź ze mnie! – Szamotał się przez chwilę, lecz uścisk dłoni była silna, a ciężar nie pozwalał mu się podnieść. Przez swoje próby uwolnienia się, co chwila ocierał się o krocze Itachiego. Kiedy znów próbował się wydostać, znieruchomiał gdyż, gdy się ocierał poczuł, że jego brat się podniecił?
- Było się nie szamotać! Teraz będziesz musiał mnie zaspokoić. – Powiedział mu do łóżka i zaczął ssać mu małżowinę, przez co usłyszał urwany jęk.
- Co? – Wykrzyczał Sasuke. – Ja.. Nie… Ty.. Ty.. – Dalsze słowa zostały przerwane przez zaborczy pocałunek. Itachi brutalne rozsunął swoim językiem wargi chłopaka i zaczął go smakować. Mruknął po kilku minutach zadowolony, gdy sam niewolnik zaczął się poddawać i odwzajemniać pieszczotę. Sasuke był tak jakby zahipnotyzowany. Przyjemność płynąca z tak banalnej rzeczy była cudowna. Dawała rozkosz, namiętność i podniecenie. Wolna ręka Itachiego powędrowała na twardy już sutek i zaczął go drażnić. Całowali się dość długo, namiętnie i z nutką brutalności. Usta Pana zjechały na szyję zostawiając na niej czerwone punkciki. Język łagodził miejsca gdzie Itachi gryzł różne miejsca na ciele kochanka. Co chwila było można słyszeć jęki i westchnienia. Wargi członków Akatsuki objęły wolny sutek. Ssał go i podgryzał spawając większą rozkosz. Puścił ręce Sasuke i poczuł jak one zanurzają się w jego włosach. Wargami zjechał na podbrzusze liżąc je i dziobiąc zębami. Itachi zdjął mu biały ręcznik, a rękoma od razu zaczął obmacywać penisa chłopaka i jego jądra. Po chwili zabawy ręce zastąpiły wargi Itachiego, które od razu wzięły męskość niewolnika do ust. Gdy mężczyzna to zrobił usłyszał krzyki poczuł jak ciało pod nim wygina się w łuk. Przez kilka minut bawił się skarbem Sasuke, lecz nie pozwalał, żeby on doszedł. Wyjął męskość chłopaka z ust i szybko się rozebrał. Spojrzał na swojego niewolnika i zgiął jego nogi pod kolanami kładąc je na barki. Spojrzał znów na Sasuke. Lśniące czarne oczy zalane rozkoszą, rozchylone nabrzmiałe usta, z których co chwila wymykały się jęki. Ręce zaciśnięte na pościeli i ciało wygięte w lekkim luku. To dało, że Itachi nie wytrzymał. Wszedł w niego bez przygotowania i usłyszał krzyk. Nie przejmował się tym, dopchał swojego penisa do końca i jęknął, gdy mięśnie zacisnęły się na jego męskości. Od razu zaczął się poruszać nie przejmując się, że sprawia ból dla kochanka. Usłyszał zachrypnięty głos i spojrzał na Sasuke:
- Ty pieprzony skurwysynie! Kiedy to się skończy zabiję cię. – Z czarnych oczy płynęły łzy.
- Och przestań! Ciesz się chwilą. – Zaśmiał się i znów usłyszał krzyk, gdy trafił na prostatę czarnowłosego. – I widzisz, jak miło..
Przyśpieszył i co chwila słyszał pojękiwania, bądź krótkie krzyki, kiedy trafiał na czułe miejsce niewolnika. Sasuke znów krzyknął ogłaszając swój orgazm, a Itachi wystrzelił w niego z cichym jękiem. Po chwili wyszedł z niego opadając na łóżko. Przekręcił głowę żeby zobaczyć Sasuke, który prawie zasypiał.
- Musisz się do tego przyzwyczaić, Sasuke-kun… – Powiedział i przymknął powieki. Zakrył się i Sasuke kołdrą i również zasnął jak młodszy brat.
—————————————————————————–
OMG! Skończyłam… Bolą mnie plecy.. Od złego siedzenia ^^.. No, ale chyba było warto.. Proszę o komentarze i krytyki!!
Dziękuje:)
